Gdy lato w jesień się zamienia…

gallery_(3)

Kiedy jeszcze w pamięci mamy wakacyjne przygody, nieśmiało, małymi kroczkami podchodzi do nas jesień.

Nie zawsze jest stawiana na pierwszym miejscu wśród ulubionych pór roku, mimo to każdy może ją polubić.

W pierwszej kolejności jesień kojarzy nam się z czasem zbierania plonów. W dużym majątku ziemskim Zamoyskich około 40 ha stanowiły sady i ogrody. Od późnego lata zbierano warzywa i owoce i pieczołowicie zabezpieczano je przed zepsuciem, tak aby smakiem soczystych jabłek czy gruszek można było się cieszyć przez większą część zimy. Z dojrzałych owoców i warzyw robiono domowe przetwory. Smaki lata zamykano do słoików tworząc pachnące powidła, dżemy, kompoty, sałatki i marynaty. Ładnie wybarwione i smaczne bogactwa natury stawały się nie tylko smaczną przekąską, ale zdobiły wnętrza, roztaczając dookoła wspaniałe zapachy. Również lasy ordynackie oferowały swoje skarby, nie tylko w postaci mięsa, lecz także płodów runa leśnego.

Jesień to też czas, kiedy w pełni można docenić ciepło własnego domu. Długie jesienne wieczory przy kominku sprzyjały rozwijaniu zainteresowań i pogłębianiu więzi rodzinnych. Panie wówczas przyjemnie spędzały czas na czytaniu lektur, robótkach ręcznych lub po prostu oddawały się rozmowom, popijając aromatyczną herbatę, wina czy likiery. Panowie często wyruszali na polowania.

Teraz możemy sobie tylko wyobrażać, jak jesienny czas spędzali domownicy i służba, która „dyskretnie, z miłym uśmiechem, spełniała wszelkie życzenia, umiejąc przy tym zachować dystans”. Ale jesień w Kozłówce nie jest zaklęta tylko we wspomnieniach. Przechadzając się po parku można oglądać, jak rozwija dywan z liści i rozrzuca perłowe nitki „babiego lata”. W Pałacu można podziwiać ją w bukietach i tych „żywych”, i malowanych. Alegorię Jesieni można też zobaczyć wchodząc do sypialni Konstantego Zamoyskiego. Joseph Charles Marin, który prawdopodobnie jest autorem figury z brązu, wyobraził ją sobie jako kobietę ubraną w sandały na bosych stopach, opasaną w długą fałdzistą tunikę, z wieńcem winnej latorośli we włosach uczesanych w kok. Pani Jesień w lewej ręce trzyma kielich, a przy niej stoi chłopiec w greckiej tunice wznoszący do góry dzban.

Joseph Charles Marin urodził się w Paryżu w 1749 roku, zmarł w swojej willi, 18 września 1834 roku. Był uczniem rzeźbiarza Claudea Michela zwanego Clodion. Marin wykonał mnóstwo rzeźb, próbując zdobyć „Prix de Rome” – francuską nagrodę dla wybitnych młodych malarzy, rzeźbiarzy, architektów, grafików i muzyków. Udało mu się tego dokonać dopiero w 1801 roku. Stypendium otrzymał za płaskorzeźbę „Caius Gracchus opuszcza swoją żonę Licinię”. Początkowo Marin, pod wpływem swojego nauczyciela, tworzył rzeźby eleganckie, lekkie i pełne wdzięku. Ostatni etap jego twórczości cechowała klasyczna prostota, inspirowana dziełami antycznymi. Z dawnego wyposażenia pałacu Zamoyskich pochodzą również inne alegorie wykonane przez Josepha Charlsa Marina: Wiosna i Lato.

 

Opracowała Beata Filipowicz

Alert Systemowy