Wielkie pranie

gallery_(26)

Jak już z pewnością Państwo zauważyli, ostatnio wszystko w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce kręci się wokół higieny. W budynku Teatralni mogą Państwo obejrzeć wystawę „Jaśnie Państwo w kąpieli”, a w użytkowych toaletach zobaczyć, czym w czasach PRL-u dysponował przeciętny „obywatel w łazience”.

Eksponaty, na które chcemy zwrócić szczególną uwagę, odnoszą się, oczywiście, do tematu czystości.

Dwa prezentowane niżej obrazy pochodzą ze zbiorów sztuki socrealistycznej i przedstawiają kobiety robiące pranie.

Praca Władysława Filipiaka pt. „Praczki” z 1946 roku przedstawia dwie kobiety stojące nad miednicami z praniem. Wydaje się, że to matka i córka. Pierwsza z lewej, wyraźnie starsza, ma ciemne włosy, niedbale związane w mały kok. Ubrana jest w różową koszulkę na cienkich ramiączkach, która częściowo odsłania jej piersi, i przepasana jest fartuchem. Pochyla się nad praniem.

Stojąca obok blondynka, z czerwonym kwiatem wpiętym we włosy, trzyma w dłoniach jakąś część garderoby. Ma na sobie niebieską bluzkę i różowy fartuszek na szelkach. Przed kobietami stoi piecyk, a na nim garnek pełen wrzątku. Obok rozwieszono uprane już rzeczy. Scena jest dynamiczna, namalowana bez zbytniej dbałości o szczegóły.

Drugie z prezentowanych płócien nosi tytuł „Wielkie pranie” i zostało namalowane przez Czesława Kiełbińskiego.

W 1950 roku pokazano je na I Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki, ekspozycji zorganizowanej przez Centralne Biuro Wystaw Artystycznych w warszawskim Muzeum Narodowym. Pośrodku niewielkiego pomieszczenia widzimy piorącą kobietę, lekko pochyloną nad tarą umieszczoną w miednicy. Ma ciemne, starannie podpięte i ułożone włosy, ubrana jest w szaroniebieską bluzkę i ciemnożółtą spódnicę, które chroni przed wilgocią fartuch w czerwone i czarne groszki. Scena rozgrywa się w kuchni, widzimy bowiem różne kuchenne akcesoria: łyżki wazowe, pokrywki, garnki

i patelnię. W głębi znajdują się wąskie, przeszklone drzwi z białą zasłonką. Kobieta ma rzeczywiście dużo pracy, miski z bielizną oraz innymi częściami garderoby stoją na podłodze i blacie, część prania jest już rozwieszona na rozciągniętym sznurku, ale jednocześnie w pomieszczeniu panuje względny porządek.

Autor zadbał o szczegóły i z dużą dokładnością przedstawił kobietę i jej otoczenie.

Przedstawione sceny rodzajowe wpisują się w założenia sztuki socrealizmu, prezentującej tematy bliskie człowiekowi, odwołujące się do jego codziennej pracy ukazanej w sposób realistyczny.

Rzeczywistość przedstawiona na obrazach to czasy, kiedy pranie było ciężką fizyczną pracą, ale już wkrótce nadeszło wybawienie. Oto w 1954 roku w Zakładach Wyrobów Metalowych w Kielcach, słynących z produkcji motocykli, rozpoczęto produkcję urządzenia pod znakiem firmowym SHL. Była to legendarna „Frania” – pierwsza polska elektryczna pralka wirnikowa. Bardzo szybko zyskała uznanie gospodyń domowych i przez wiele lat nie miała konkurentki. Później, w oparciu o tę samą konstrukcję, w innych wytwórniach produkowano pralki w kilku odmianach. Niektóre posiadały wyżymaczkę, inne same podgrzewały wodę, mogły być też wyposażone

w elektryczną pompkę opróżniającą zbiornik. Z czasem nazwa „Frania” przyjęła się jako popularne określenie wszystkich pralek wirnikowych. W latach siedemdziesiątych zaczęto produkcję pralek automatycznych. Pierwszą była wykonana przez Zakłady Zmechanizowanego Sprzętu Domowego „Polar” we Wrocławiu pralka Polar PS 663 Bio „Superautomat”.

Proszek do prania przez wiele lat był reglamentowany, dostępny tylko na tzw. „kartki”. Jego skład często oparty był na mydle, później pojawiły się w sprzedaży proszki detergentowe – „BIS” i „IXI”.

 

Oprac. Katarzyna Kot

Alert Systemowy