Zofia i Zygmunt Kamińscy

gallery_(14)

Historia zespołu pałacowo-parkowego w Kozłówce to nie tylko losy właścicieli oraz ich krewnych, ale także innych osób tu przebywających.

Jednym z gości hrabiego Konstantego Zamoyskiego (1846–1923), I ordynata kozłowieckiego, był Zygmunt Kamiński (1888–1969) artysta grafik, malarz, a później przede wszystkim pedagog. Urodził się i zmarł w Warszawie.

 

W rodzinnym mieście ukończył wieczorne kursy rysunkowe w Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, a później Szkołę Sztuk Pięknych pod kierunkiem Konrada Krzyżanowskiego i Ferdynanda Ruszczyca. Studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod okiem Józefa Mehoffera. Naukę kontynuował w tzw. prywatnych akademiach paryskich, gdzie nawiązał kontakty ze środowiskiem wybitnych pedagogów i artystów.

Tam też śledził przemiany w sztuce dyktowane rozwojem modernistycznych prądów. Sam jednak zawsze pozostawał wierny polskiej sztuce narodowej.

Inspirowała go twórczość Jana Matejki, braci Aleksandra i Maksymiliana Gierymskich, a przede wszystkim Jacka Malczewskiego. Dorobek twórczy Kamińskiego obejmował projekty znaczków pocztowych, pieczęci i banknotów, afisze, ilustracje książkowe, kompozycje rodzajowe i sakralne (projekty dekoracji świątyń). Był także autorem kontrowersyjnego wzoru godła Polski z 1927 roku (otwarta korona bez krzyża, wprowadzone pięcioramienne rozety), wykorzystanego potem w okresie PRL.

W późniejszym czasie wybrał drogę, a wręcz w tym przypadku powołanie, pedagoga. Doskonale się odnalazł w tej roli – niektórzy twierdzili, że „Kamiński nawet konia nauczy rysować”. Współtworzył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej i pełnił funkcję dziekana w latach 1930–1931 oraz 1937–1939, 1945–1946, a w okresie 1915–1960 kierownika Katedry i Zakładu Rysunku Odręcznego, przyczyniając się do wysokiego poziomu kształcenia. W latach 1950–1952 był profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Swe koleje losu, szczególnie dzieciństwo i młodość do 1920 roku, spisał w latach 1957–1962 w autobiograficznej książce „Dzieje życia w pogoni za sztuką” (Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1975). Tytuł trafnie oddaje drogę twórczą autora splecioną z osobistymi wydarzeniami, na szerokim tle współczesnych zjawisk

. Lektura wspomnień przynosi również cenne informacje o „Kozłówce hr. Konstantego Zamoyskiego”, jak brzmi podtytuł jednego z kilkunastu rozdziałów, dotyczącego środowiska ziemiańskiego. Dzięki kontaktom towarzyskim Zygmunt Kamiński poznał Kozłówkę i wnętrza tutejszego pałacu. Był pod wrażeniem „wartościowego obiektu architektonicznego” i jego wyposażenia. Szczególnie ciepło wspominał „piękną, charakterystyczną postać” hrabiego Konstantego, bardzo gościnnego, „obdarzonego dużymi uzdolnieniami i rasowym wdziękiem pięknego Polaka”.

To właśnie we wspomnianej publikacji znalazł się opis pewnego obiadu w Kozłówce:„ podczas pierwszej naszej wizyty podano po talerzu bulionu z diablotkami i po nader nieobfitej porcji doskonałego omletu z najprawdziwszymi  truflami francuskimi, co niezmiernie zaostrzyło apetyt; na deser trzeba się było zadowolić miseczką skromniutkiego kompociku. I to było wszystko. Nasze młodociane apetyty narażone były na nie lada próbę. Za to jako napój podane było w dużych, płaskich kielichach wino, rzadko figurujące na przyjęciach: stary, ciemnego koloru szampan, niewątpliwie jeden z rarytasów piwnicy pałacowej”.

Znajomość z Zamoyskimi została nawiązana dzięki bliskiemu sąsiedztwu dóbr kozłowieckich z majątkiem

w Leścach koło Garbowa, należącym do teściów artysty, Witolda Trzcińskiego i Zofii z Unrugów. Ich córka, imienniczka matki, była znaną rzeźbiarką i medalierką. Zygmunta Kamińskiego poznała w warszawskiej pracowni profesora Władysława Ślewińskiego. Pobrali się w 1909 roku w stolicy. Łączyła ich również miłość do sztuki, wyrażana we wspólnych podróżach artystycznych oraz projektach i realizacjach pomników (np. Tadeusza Kościuszki w Poznaniu). Razem działali też w stowarzyszeniach „Młoda Sztuka” i „Rytm”, skupiających warszawskich plastyków.

Zofia Trzcińska-Kamińska (1890–1977) niespodziewanie, w tajemnicy przed rodziną i mężem zajętym pracą dydaktyczną w stolicy, zaciągnęła się we wrześniu 1915 roku w Lublinie do II Brygady Legionów Polskich. Odpowiednio ucharakteryzowana dla ukrycia płci, wyruszyła na front jako Zygmunt Tarło. Historia zna postaci o tym imieniu i nazwisku, pieczętujące się herbem Topór: chorążego przemyskiego, kasztelana sądeckiego oraz starosty pilznińskiego zmarłego w 1689 roku. Co ciekawe w zbiorach naszego Muzeum znajduje się portret tego drugiego szlachcica, pochodzący z dawnych zbiorów Zamoyskich.

Prace Zofii Trzcińskiej-Kamińskiej można oglądać w kościele w Garbowie. To stacje Męki Pańskiej(1934 r.); figura Matki Bożej Królowej Korony Polskiej (Maryja w stroju ludowym pokazuje małemu Chrystusowi godło Polski, wsparte na ściętym pniu dębowym, z którego wyrastają młode pędy pokryte świeżymi listkami); rzeźba Matki Bożej

z różańcem w dłoni (ustawiona przy głównym ołtarzu); Chrystus Król(we frontonie kościoła) oraz św. Wojciech(wg projektu artystki wykonał w 2000 r. kuzyn Włodzimierz Kisielnicki z synem). Na uwagę zasługuje również nagrobek rodzinny, na starym garbowskim cmentarzu, w kształcie sześcianu, który zdobi relief z motywem Chrystusa Ukrzyżowanego. Powyższe informacje oraz fotografie ilustrujące opowieść zaczerpnęliśmy ze zbiorów Multimedialnej Izby Tradycji w Garbowie. Za tę pomoc serdecznie dziękujemy.

oprac. Karolina Wilkowicz

Alert Systemowy